Nie dać się wyrzucić

Drukuj

Zastanawiałam się, dlaczego tak trudno pokonać mi narastające zniechęcenie i poczucie wyobcowania. Ostatecznie doszłam do wniosku, że znajduję się dokładnie w tym miejscu, w jakim nowa władza chciałaby widzieć swoich przeciwników. Obowiązującym dziś językiem stał się przecież odbierający nadzieję na wspólnotowość język alienacji i wykluczenia: „my" (naród) vs. „oni” (polskojęzyczni). Komunikat powoli staje się jasny: nie czujcie się tutaj zbyt pewnie, to nie jest wasz kraj.

Niełatwo jest wywiązać się ze składanych samej sobie obietnic, że będę na bieżąco nie tylko z narracją liberalną, lecz również z kanałami informacyjnymi partii rządzącej. Uderzenie kolosalną dawką nonsensu, jaki wyziera z propisowskich niusów, wywołuje we mnie bardzo szybko uczucie sparaliżowania. Z podziwem obserwuję niektórych internautów, którzy po jesiennym przewrocie  politycznym wyłonili się jako naturalni liderzy opinii – polecam wam zwłaszcza fejsbukowy profil niejakiego Adriana Chmielarza, zdaje się, że w życiu prywatnym po prostu komputerowego nerda. Komentujące sytuację w Polsce wpisy tego autora – najwyraźniej człowieka bardzo pracowitego – są dla mnie, co do jednego, strzałami w dziesiątkę: z całą pewnością zasłużył na jakiś grant od żydowskiego bankiera.

Zastanawiałam się, dlaczego tak trudno pokonać mi narastające zniechęcenie i poczucie wyobcowania. Ostatecznie doszłam do wniosku, że znajduję się dokładnie w tym miejscu, w jakim nowa władza chciałaby  widzieć swoich przeciwników.  Obowiązującym dziś językiem stał się przecież odbierający nadzieję na wspólnotowość język alienacji i wykluczenia: „my (naród)” vs. „oni” („polskojęzyczni”).  Komunikat powoli staje się jasny: nie czujcie się tutaj zbyt pewnie, to nie jest wasz kraj.

Dwa dni po nominacji redaktora naczelnego „Fronda LUX” na stanowisko szefa TVP Kultura portal fronda.pl przedrukował – bez jakiegokolwiek komentarza redakcyjnego –  artykuł pt.: „Resortowe dzieci i wnuki w KOD”, mający na celu dekonspirację założycieli Komitetu, pierwotnie opublikowany na stronie wolna-polska.pl. Warto przypomniec w tym kontekście, że mimo różnic w ocenie niektórych zjawisk (np. strategii Ruchu Narodowego), portal fronda.pl oraz niezależne od niego pisma ‘Fronda’ i ‘Fronda LUX‘ tworzą wspólne środowisko intelektualne. Ponieważ portal i pisma, jak czytamy na stronie Wydawnictwa Fronda, łączą ‘korzenie oraz ogólny kierunek ideowy’, możemy uznać, że – wraz z powołaniem Mateusza Matyszkowicza – oficjalną nominację do kształtowania pożądanych postaw wśród elit naszego społeczeństwa otrzymało środowisko ‘Frondy’.  Wsparcia jakiego ‘kierunku ideowego’ możemy się zatem spodziewać?

Dla czytelnika artykułu „Resortowe dzieci i wnuki w KOD” powinno wydać się oczywiste, że następuje powrót do niechlubnych kart naszej powojennej historii, a oficjalny język przestał wstydzić się pokrewieństwa z językiem 1968 roku. Powinowactwo aż kłuje w oczy: autor artykułu (zresztą anonimowy) nawet nie próbuje ukrywać żargonu antysemickiego i nie podejmuje najmniejszych prób odwołania się do innej wiedzy, niż cytaty z policyjnych donosów.

(Próbka tekstu: „Fragment donosu znajdującego się w archiwach IPN, złożonego do inspektora MO Stefanka przez kontakt poufny o pseudonimie „Maciej” 3 maja 1968 roku: „Znakomita większość tego towarzystwa należy do złotej młodzieży stolicy. Utrzymują ze sobą bardzo ścisłe kontakty towarzyskie – razem na zajęciach, w Łazienkach, na prywatkach. Pochodzą z rodzin wysoko postawionych urzędników (wielu z nich sprawowało wysokie funkcje w czasach stalinowskich). Całe towarzystwo wywodzi się z ekskluzywnych szkół warszawskich – Żmichowskiej, Gottwalda, Słowackiego i Batorego, działalność polityczno-towarzyską rozpoczynało jeszcze w szkole. Grupa ma kontakty z wysokimi czynnikami – z racji swoich koneksji. Reprezentuje program rewizjonistyczny, proizraelski, a w odniesieniu do niektórych osób – można nawet powiedzieć – syjonistyczny”, link: http://www.fronda.pl/a/resortowe-dzieci-i-wnuki-w-kod,63741.html).

Żeby uwypuklić pewne podobieństwa roku 1968 z obecną sytuacją warto przypomnieć (młodszym internautom) historyczny kontekst ówczesnej antysemickiej nagonki. Nie minęło zbyt wiele lat po wojnie, gdy stało się jasne, że utopijne idee komunizmu w praktyce nie sprawdzają się, a sposób ich wcielania w życie jest moralnie nie do przyjęcia. Przełomem okazał się wygłoszony na XX Zjeździe KPZPR po śmierci Stalina tajny referat Chruszczowa „O kulcie jednostki i jego następstwach” (1956). Szeroko omawiany w krajach bloku socjalistycznego, w Polsce stał się impulsem, który zapoczątkował „odwilż”, czyli złagodzenie linii politycznej PZPR pod rządami Władysława Gomułki. Liberalizacja wywołała początkowo społeczną euforię, nie trwała jednak długo:  już na początku lat 60. cenzurę i inwigilację znowu drastycznie zaostrzono. Te posunięcia rządzących doprowadziły do sytuacji, w której poparcie dla władzy gwałtownie osłabło; to z kolei spowodowało narastanie napięć w samej partii. Coraz więcej zwolenników zdobywała frakcja PZPR kierowana przez Mieczysława Moczara, która próbowała odsunąć Gomułkę od rządów. Moczarowcy reprezentowali dziwną formację ideową – „narodowy” nurt komunizmu. Wykorzystując polityczny kontekst „wojny sześciodniowej” (konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie, w którym Izrael pokonał w czerwcu 1967 r. kraje arabskie, w odpowiedzi na co wszystkie państwa bloku sowieckiego, idąc w ślad za Moskwą, zerwały stosunki dyplomatyczne z Izraelem) frakcja Moczara zaproponowała nową narrację, której celem była dalsza legitymizacja władzy: to nie komunizm jako taki jest zły, lecz wyłącznie jego praktyczna realizacja, której winni są „obcy” – Żydzi. ‘Socjalizm – tak; wypaczenia – nie!’ My, Naród Polski, polscy komuniści, działalibyśmy po wojnie inaczej, lepiej, nie doprowadzilibyśmy do takich patologii, jak ci źli komuniści żydowscy. Trzeba utrzymać komunizm, lecz oczyścić Partię! Trzeba oczyścić Naród!

Brzmi znajomo?

Osobną kwestią jest dlaczego opowieść, w której całą winę za nasze polskie biedy i niedole zwalamy na „innego” (najczęściej Żyda, dzisiaj również podłego Niemca, pedała, cynicznego bankiera, komucha, liberalną świnię u koryta), wywołuje tak silny oddźwięk w duszach Polaków i tak łatwo wykorzystać ją jako populistyczne narzędzie zdobywania poparcia. Nie podejmuję się nawet rozpoczynać dyskusji na ten temat. Zresztą antysemityzm nie tłumaczy dzisiaj wszystkiego – proponowana obecnie narracja jest dużo bardziej przewrotna: można odnieść wrażenie, że cały wysiłek intelektualny tzw. „prawej” strony skierowany jest na to, aby przedstawiane poglądy nie wyglądały na antysemickie (odpowiednio: antyislamskie, antyeuropejskie itp.), lecz aby anty-antysemityzm, anty-antyeuropejskość, anty-antyislamizm „zdemaskować” jako „ukryty antypolonizm”.

Nie wiem, co z tym zrobić. To będzie chyba wpis bez puenty. Zasmucił mnie wygrywający jakiś czas temu Internety manifest Wilhelma Sasnala – „a weźcie wy sobie tę waszą polskość w diabły” – chociaż dokładnie rozumiem szarpnięcie emocji, które wzbudziło w nim taki właśnie bunt. Nie dajmy sobie tego zrobić – wmówić, że nie mamy prawa do ojczyzny, a jedynie do jakiegoś rozmemłanego „tenkraju”. „Naród” nie musi być definiowany etnicznie ani religijnie, niczym w dziewiętnastym wieku –  możemy cały czas określać to pojęcie na nowo, na przykład umieszczać w kontekście europejskim, w kontekście społeczeństwa obywatelskiego, sztuki współczesnej, ponowoczesności czy czego tylko chcemy. Sprawić, by było to pojęcie żywe i czuć się w tak rozumianej narodowości pewnie. Jednym słowem, nie dać się z „polskości” wyrzucić.

Czytaj również
  • Sauelios

    Niech się Pani uspokoi, bo nic specjalnego się nie dzieje. Jeszcze przynajmniej. Nie wiadomo, co będzie, kiedy w maju Ukraińcy dostaną prawo wjazdu do Unii Europejskiej bez wiz. W Niemczech trwają przygotowania do wojny domowej, we Francji trwa stan wyjątkowy, czyli dyktatura socjalistycznego prezydenta. Ni ma powrotu do rzekomo spokojnej sytuacji sprzed 15 lat, bo UE pruje się jak stare gacie. Za to ze zwielokrotnioną siłą wraca problem długów państwowych, i to nie tylko Grecji, ale także Włoch i Francji. Dobre dusze rządzące światem chcą doprowadzić do krwawych zajść w Europie, by z powrotem zapędzić ludzi do fabryk i tanio produkować towary. W Europie znowu będzie praca.

    • mf

      a i owszem dzieje sie. Polska wraca do swojej prawdziwej tradycji uprzedniego wieku, znaczy faszyzmu o odcieniu Katolickim: Gabriel Narutowicz, Zamach Majowy? Sanacja? Bereza Kartuska? .
      Poza tym jeszcze w istocie nic wielkiego sie nie dzieje, bo trzeba troche czasu aby wykonac czystki I skonsolidowac wladze na tyle zeby moglo cos sie dziac.
      Watpie zeby sie udalo, bo Polski faszyzm wspolczesny jest agresywny, ale nieudolny. Skaraksuje ekonomie, jak Putin w Rosji, zanim wladze skonsoliduje. Niemniej bedzie probowal, wiec bedzie sie dziac.
      Niech sie P.Saulios, ktory ewidentnie zyje na tym blogu, dobrze zastanowi po ktorej stronie stoi, bo przyjdzie czas kiedy bedzie straszny wstyd.

      • Sauelios

        Pan nie pojmuje znaczenia słów takich jak „faszyzm”, „agresywny”, „nieudolny”, „Putin”, „sanacja”, „endecja” itd. Za nic nie pojmuje. Podstawą do rozważań jest kwestia własności prywatnej ze szczególnym uwzględnieniem wielkiej własności ziemskiej. W tym znaczeniu sanacja i endecja to skrzydła jednej bandy rewolucyjnej. Spójrz Pan na Polskę z trochę dalszej perspektywy, np. z perspektywy Mordoru, czyli The City of London, i znienawidzonej przez Mordor Stolicy Apostolskiej.

        • mf

          „Jak w „Ćwiczeniach duchownych” świętego Ignacego Loyoli są tylko dwa sztandary: sztandar Chrystusa i sztandar diabła. Sorry, sztandaru neutralnego ni ma”

          tak wlasnie mysla faszysci. Pasuje Pan do klasycznej defiicji. Czasem podloze jest rasowe, czasem religijne, a czasem jedno I drugie. My som lepsi, a reszta to barachlo, zeby to tak po swojsku ujac.

          Jesli chodzi o Mordor, to czy to jest ten sam Mordor ktory przygarnal blisko million Polakow? Dal im prace I przyzwoite zycie? Czy ten million jest wedlug Pana rowniez czescia Mordoru, czy tez oni wszyscy zyja w strasznym grzechu, bo w Mordorze z pobudek ekonomicznych?
          Wzgledem Stolicy Apostolskiej jako przeciwstawienstwu Mordoru. Czy to ta sama stolica ktora z datek biednych w calej Europie zbudowala sobie marmurowy palac, zwany dla niepoznaki bazylika? A oprocz owego palace buduje sobie pozlacane palace gdzie moze z takich samych datkow? Nawet domaga sie pieniedzy z podatkow jak datki nie wystarcza? Swiadomie chroni pedofili w sutannach, przymyka oko na homoseksualizm w sutannie, a rownoczesnie uczy nienawisci do tychze? Jak rowniez do Zydow, Muzulmanow, I reszty wspomnianego barachla ktorzy stracili ochote na wizyty w pozlacanych palacach?
          Zeby mnie Pan zle nie zrozumial, ja nie potemiam religii w calosci. Potepiam jednakowoz uzywanie religii dla oglupiania mas, kontroli politycznej, a zwlaszcza upolityczniania religii w sluzbie faszyzmu.
          Powtorze raz jeszcze. Niech sie Pan dobrze zastanowi w czym Pan bierze udzial, bo przyjdzie dzien kiedy bedzie straszny wstyd.

          • Sauelios

            Pewnie, że The City of London to Mordor. Nikt inny na świecie nie kontroluje wszystkich banków centralnych. Królowa brytyjska nie rządzi w The City, które pozostaje eksterytorialne. I znowu gadanie o tym, że Kościół powinien być biedny i hołdować surowej pobożności, a to, co Kościół ma, niech weźmie dobra waadza dymokratyczna, najlepiej świecka. Ale nie ma większej ściemy niż dymokracja polityczna, za którą stoją wielcy bankierzy i przedsiębiorcy zapędzający ludek do roboty najlepiej nawet w święta.

            Wstyd? Wstyd to jest tam, gdzie waadza stosuje zbrodnicze prowokacje, by zaprowadzić dyktaturę. Republika Francuska jest idealnym tego przykładem. Tamtejsi ubecy do spółki z izraelskimi puknęli bluźnierców z „Charlie Hebdo”, ale efekt był zbyt ograniczony. No to puknęli większą liczbę ludzi, a prezio przeciętność przeciętności w podskokach wprowadził stan wyjątkowy. I co, nie ma powodu do wznoszenia wrzasków o niedobrym stanie dymokracji nad Sekwaną i Loarą? Pewnie, że nie, skoro właściwi ubecy mordują swój naród.

          • mf

            no I znowu konspiracje.

          • Sauelios

            To są fakty. Stan wyjątkowy jest faktem, podobnie jak faktem jest reforma administracyjna obliczona na osłabienie władzy Paryża nad regionami i przywrócenie odpowiednika średniowiecznego Hrabstwa Tuluzy. Wstyd? Nie, skoro Republika Francuska to sam republikański cymes.

          • mf

            Stan wyjatkowy?
            Pan tak od Mordoru w Londynie, do Republiki Francuskiej, a jedynym uzdrowieniem wszedzie jest wszechwladza Stolicy Apostolskiej po Sztandarem Chrystusa? Znowu spytam, czy w tych teoriach jest UFO? Bo ja bardzo lubie takie z UFO …
            Na pozegnanie Panu powiem dokad Pan zmierza. Nietrudno jest to przepowiedziec jesli sie zna historie. Zaczyna sie od My Som Lepsi, reszta barachlo. Potem nie barachlo, ale moralny karaluch. A co sie robi z karaluchami? Rozdeptuje pojedyncze a wytruwa jak jest ich za duzo. W Niemczech, niecale sto lat temu, zaczelo sie od „Zydzi wbili noz w plecy Germanskiej Rasie”. Potem czasowo sie ta wyzszosc przeniosla z Zydow na homoseksualistow I ulomnych. Takie nikomu niepotrzebne, a nawet szkdliwe spoleczne karaluchy. Potem wrocilo do Zydow z wiadomym skutkiem. Cyganie czy Slowianie, takie troszke lepsze karaluchy, ale tez nie bardzo.
            Nie zawsze sie tak konczy. Nie kazdy faszyzm jest dosc silny zeby wywolac az takie szkody. Niektore zatrzymuja sie na rozdeptywaniu we wlasnym domu. Bedzie wstyd jak sie szalenstwo skonczy. Niemcy do dzis sie wstydza.

            https://www.youtube.com/watch?v=X_W0n80gNRc

          • Sauelios

            Kiedy nie można się czego chwycić, zawsze można sięgnąć po faszyzm, hitleryzm, nie przejmując się, czym taki ustrój w ogóle był, jak powstał, kto dał na niego kasiorę itd. Ta stalinowska taktyka już się przejadła, ale nic nie szkodzi użyć jej po raz enty.

          • mf

            https://www.youtube.com/watch?v=ooOFIMVFET0
            ta sama piosenka, z wyjasnieniem kto ja napisal

          • Sauelios

            Ludzie z gazwyba 13 grudnia zeszłego roku bezskutecznie zagłuszali piosenkami Kaczmarskiego ludzi z Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, modlących się na Czerskiej. Bezskutecznie, bo gazwybowcy usłyszeli to, co mieli usłyszeć. A to oznacza, że wierzą w moc modlitwy, bo inaczej nie staraliby się jej zagłuszać. Wierzą i boją się, że modlitwa wypowiadana głośno przez wyśmiewane przez nich moherowe berety może ich samych (gazwybowców) zmienić. Proste.

          • mf

            http://www.wyszperane.info/2016/01/17/natychmiast-zatrzymac-i-aresztowac-petru/

            niech Pan to sobie bardzo uwaznie przeczyta. Wlasnie na nowo wydano Mein Kampf, pewnie gdzies jest dostepny, mozna sobie zrobic porownanie.

            Jak juz wspomnialem, sugeruje zeby Pan sie dobrze zastanowil w czym Pan bierze udzial. Jesli Pan, po zastanowieniu, dalej bedzie bral udzial, rowniez sugeruje aby sie pan udal do pozlacanego palacu w okolicy, moze nawet i na Jasna Gore, i goraco sie pomodlil zeby Boga nie bylo. Ze to tylko przesad. Bo jakby Bog naprawde byl, to dla takich ktorzy wypisuja powyzsze on by mial jedno tylko miejsce. Na wieki wiekow. Zwlaszcza takich urodzonych na ziemi juz splamionej przez smierc milionow, ktorzy nie moga sie zaslaniac niewiedza.

          • Sauelios

            Obecne puszczenie w obieg majn kampfu to jest taka sama prowokacja jak w przypadku puszczenia w obieg pierwszego wydania tej książki. Panie, takich prowokacji w ostatnich, powiedzmy, czterech wiekach było mnóstwo. Żeby nie wychodzić zbyt daleko w przeszłość, można wziąć Komisję Edukacji Narodowej, którą utworzono dzięki majątkowi zrabowanemu zakonowi jezuitów.

            Sam modlę się o pokój, a nie o wojnę.